czwartek, 27 listopada 2014

Wymiana spojrzeń


Przenikliwa wymiana spojrzeń.  Widzialny kolor odsyłający ku temu, co  niewidzialne. Przedziwne wrażenie dostrzegania swych niedostrzegalnych wnętrz. Ukryta dusza, oczami widziana. Kontakt wzrokowy, będący pomostem duchowego zjednoczenia. Elektryzujący styk wnętrz, dający poczucie przezwyciężenia wszelkiej zewnętrzności. Egzystencjalne uzgodnienie częstotliwości bicia serc. Skurcz w brzuchu, przełknięcie śliny z przejęcia. Nadprzyrodzone połączenie kardiologii z antropologią i teologią. Chwila zetknięcia wejrzeń, będąca oknem  Wieczności. A w tym oknie…  delikatny strumień Nadziei pełen nieziemskiej obietnicy…

Dzięki Jego spojrzeniu cierpienie przestaje być oficjalną pieczęcią unicestwienia. Cierpienie staje się życiodajnym ziarnem Wiecznego Istnienia.  Spojrzenie… niby tylko ziemskie w swej zewnętrzności; zarazem tak naprawdę Boskie w swej wewnętrzności…

Tak! Chrystus w ułamku chwili jest w stanie zaprezentować logikę pokornej i ufnej wiary, która dla ludzkiego rozumu wydaje się być brakiem wszelkiej logiki. Codziennie jesteśmy świadkami dwóch częstych doświadczeń i ich typowych następstw. Jeden stan wiąże się ze smakiem powodzenia i sukcesu. Człowiek, któremu coś się udało, prezentuje z dumą pewność siebie. Jego głowa wznosi się instynktownie ku górze. Wszak to naturalny symbol zwycięscy. Drugi stan odzwierciedla smutne sytuacje życiowych niepowodzeń i porażek. Człowieka ogarnia strach, niepewność, przygnębienie,  zamartwienie. Gdy rzeczywistość przytłacza i bezwzględnie ściska, wtedy głowa spontanicznie wędruje ku dołowi. Życiowe problemy i choroby mogą tak przygnieść do ziemi, że plecy z bólu wyginają się i zaczynają przypominać coś na kształt łuku.   

W jednym  z fragmentów Ewangelii znajdujemy opis, w którym Jezus kieruje do nas gorące słowa otuchy (Łk 21, 20-28). Jest to zaproszenie do postawy, która przekracza naturalne ziemskie reakcje.  Jaka jest struktura tego zaproszenia? Otóż najpierw słyszymy proroczy opis tego, co rzeczywiście później spotkało Jerozolimę w roku 70-ym.  Po wielu miesiącach zaciekłego oblężenia, Jerozolima została zdobyta i doszczętnie zniszczona przez wojska rzymskie. Zapowiadając to historyczne wydarzenie, Jezus wypowiada zarazem eschatologiczne przesłanie. Z tej „mowy o końcu świata” warto wydobyć trzy „święte wskazania”.

Najpierw tak zwyczajnie Jezus doradza przyszłym uczniom, co robić, gdy Jerozolima zostanie zaatakowana. Te praktyczne uwagi pomogły wielu chrześcijanom ocaleć w trakcie pogromu Jerozolimy. Boski Mistrz nigdy nie jest „odrealniony od ziemi”. Zawsze pokazuje, co robić, aby „bez woli Bożej” nie niszczyć bezmyślnie życia. Ten realizm niejako uwiarygodnia drugie, tym razem już duchowe, ważniejsze wskazanie. W obliczu okropnych zjawisk, przerażenia, ucisku i zniszczenia, otrzymujemy niezwykłe zaproszenie: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

Oto drogowskaz dla chrześcijanina, gdy życie zaczyna „dawać nam porządnie w kość”. Nawet w największym ucisku nie można kontemplować beznadziei, ale trzeba „podnieść głowę” i odważnie przekroczyć „próg Nadziei”, gdyż „zbliża się odkupienie”. „Podnieść głowę” może oznaczać różne fizyczne ułożenia głowy. Istotą jest duchowe zwrócenie się w sercu „ku górze”, tzn. w kierunku Chrystusa, który przychodzi jako Odkupiciel.  Sam Jezus swym świadectwem na Krzyżu „wyjaśnia”, dlaczego tak należy czynić.  Wielu ludzi postrzegało Jego „Drogę Krzyżową”  jako totalną porażkę i koniec wszystkiego. Ale prawda była radykalnie inna. Cierpienie na Krzyżu było „tylko” wstępem do ostatecznego zwycięstwa. Dlatego dla człowieka, który trwa zjednoczony  z Jezusem, cierpienie jest zapowiedzią ostatecznego Wiecznego Tryumfu.

Z tej duchowej prawdy wypływa trzecia, konkretna wskazówka. Jesteśmy ludźmi, mamy ciało i duszę. Duchową prawdę możemy dogłębnie przeżywać jedynie z pomocą widzialnego znaku. Tym najcenniejszym znakiem „na wzór Jezusa” jest oczywiście Krzyż. W cierpieniu nie wystarczy duchowa, abstrakcyjna pamięć o Bogu. Trzeba swój wzrok kierować ku Jezusowi na konkretnym fizycznym krzyżu. Styk „Jezusowego spojrzenia z Krzyża” i umęczonego ludzkiego spojrzenia umożliwia  głębokie duchowe zjednoczenie.  Wówczas nawet w największych doczesnych ciemnościach rozbłyskuje Chrystusowa Światłość Wieczności… 



Dziękuję bardzo Wszystkim, którzy dzielą się z innymi adresem tej skromnej strony internetowej www.eremmaryi.blogspot.com  Niech Bóg Wam błogosławi za dobre serce i wspólną troskę!  Serdecznie zapraszam także do spojrzenia na:  https://www.facebook.com/EremMaryi